piątek, 21 kwietnia 2017

Zużyte czy nie, pozbywam się #16 2017

Zużyte czy nie, pozbywam się.

Nareszcie piątek, pogoda świruje, ale grunt, że słońce częściej się pokazuje. Czuję wiosnę, ale przy moim systematycznym zużywaniu, nie mam powodu do wiosennych porządków w kosmetykach, czyli coś co mi się od lat nie zdarzało. Promocja w Rossmannie już ruszyła, już swoją walkę przy szafie stoczyłyście? A może zostawiacie sobie zakupy na weekend? Czy też nie planujecie się tam zbliżać?


Zużyte czy nie, pozbywam się

Palmolive - Pianka do mycia rąk. Kupuję i zużywam w takich ilościach, że już się  na większe pojemności przerzuciłam, na razie nic się w tym temacie nie zmieni.

Isana - Sól do kąpieli. Kupuję i zużywam nałogowo, nie ma bez niej denka, póki co nic się nie zmieni, chyba tylko lato może przerwać moją chwilową nimi fascynację. Póki zimno, gorące kąpiele mnie wyjątkowo pociągają.

Ava - Hydro Laser. Szkoda, że miałam tylko jedną próbkę. Gęsty, kremowy, przyjemnie się rozprowadzał, nie wchłaniał całkowicie, skóra była nawilżona i miękka.

Zużyte czy nie, pozbywam się.

Conny, Timeless Truth, Too Cool for School - maski w płacie, wszystkie zaskakująco dobre, już dawno nie byłam tak zadowolona ze wszystkich masek po które sięgnęłam. Po szczegóły zapraszam do środowego wpisu.

Bielenda - Peeling + glinka biała. W końcu i na mnie coś od nich fajnie zadziałało. Peeling delikatny, ale skuteczny. Maseczka z glinką biała, przyjemna w nakładaniu, noszeniu i zmywaniu. Skóra po tym zabiegu jest oczyszczona, wygładzona i ukojona. Kupię ponownie, żeby się przekonać, czy mi się coś na zmysły nie rzuciło, ale Magda już od dłuższego czasu ją zachwala, to dzięki niej wykopałam ją w końcu z szuflady.

Zużyte czy nie, pozbywam się.

Kiko - Gąbeczka do nakładania płynnych i prasowanych produktówStraszna jest, mega twarda, odbija się od twarzy, zamiast uginać pod naciskiem. Mega nieprzyjemnie nakłada się nią podkład. Przy oczach mam wrażenie, że szybciej je wybije niż rozprowadzę korektor. Zamiast piłeczki antystresowe użyć można, ale do nakładania podkładu nie polecam.

Zużyte czy nie, pozbywam się.



Yunifang - Aloe Błoto - Maska do pielęgnacji skóry. Oczyszczająca z glinką wulkaniczną, 280g. Śmieszny zgniło zielony, ale pastelowy kolor, zapach nie szczególnie uciążliwy. Bardzo przyjemnie się rozprowadza, jakby to to była gęsta, kremowo-żelowa konsystencja. Długo jest komfortowa na twarzy, zastyga i pęka płatami, ale to ciągle nie jest standardowa glinka. Nie podrażnia, nie uczula, nie robi nic złego. Łagodnie, ale skutecznie oczyszcza skórę twarzy, co prawda nos mógłby być oczyszczony mocniej, ale czepiam się. Fajna opcja dla skóry wrażliwej, choć dla skór potrzebujących mega oczyszczenia może być za słaba. Jest dosyć upierdliwa w zmywaniu, jakby wtedy zaczynała dominować jej żelowa część, ale to nic z czym gąbeczka konjac sobie nie poradzi.

Zużyte czy nie, pozbywam się.

Maroko sklep - Drop of Essence - Bio perfumy. Zapach Ylang Ylang. 99% olejku arganowego i 1% kwiatowego jakoś do mnie przemawia. Zapach jest wyczuwalny, ale nie jest nachalny, niestety nie moje klimaty. Jestem pozytywnie zaskoczona, nie pobrudził mi ubrań, kropelkę rozprowadzam prawie na całej długości przedramion, więc jest to mega wydajny produkt. Niestety mam co do niego jedno wielkie ALE ... termin przydatności: 08/2017, a dostałam je na początku marca, w ramach subskrypcji Naturalnie z pudełka. Zużyłam, wlewając do kąpieli, niestety nie powalał zużywany w taki sposób.

Zużyte czy nie, pozbywam się.

Green Pharmacy - Płyn micelarny 3w1 - Owies. Nie uczula, nie podrażnia, nie zapycha, moje oczy nie protestują. Niestety ten płyn jest po prostu słaby. Domywa, ale potrzeba więcej czasu i pocierania. Muszę jednak zwrócić uwagę, że ja używam zwykłych tuszy, nie wodoodpornych. Zapach delikatny, prawie nie wyczuwalny. Nie pozostawia lepkiej warstwy, co w micelach raczej jest normą. Trafił do 3 produktów z BeBeauty i Dermedic. Raczej nie kupię ponownie, ale korcą mnie inne wersje.

Zużyte czy nie, pozbywam się.

Alterra - Tonik do twarzy - Oczar i kwiat lotosu. Robi to co powinien, czyli tonizuje, ale jednocześnie zapach ma tak paskudny, że mam problemy, żeby go używać, zwłaszcza, że nie wylewam toników na wacik, a przelewam je do pojemnika z atomizerem i rozpylam. Część przelałam, żeby zużyć do włosów, z resztą się męczyłam. Do końca miałam problem, a działanie nie jest tak spektakularne, żebym chciała do niego wracać. Nie uczula, nie podrażnia, nie robi nic złego, poza próbą uduszenia mnie smrodem.

Zużyte czy nie, pozbywam się.

Organic Surge - Radiance recovery night cream. Dorwałam go jakiś czas temu w TK Maxx, dużo dobrego o tej firmie słyszałam, więc jak go zobaczyłam to już do kasy z ręki nie wypuściłam. Liczyłam na dużo. Ładnie pachnie, aplikator mógłby mieć większy otwór, rurka na koniec miała problem, żeby wydobyć produkt. Wchłania się dłużej, jak to produkt o lepszym składzie. Niestety nie powala działaniem, całkiem przyjemny produkt i nic więcej. Jak używałam go samodzielnie po toniku, to po paru dniach, skóra potrzebowała czegoś więcej. Niestety dla dobra mojej skóry pod niego musiałam nakładać serum lub maseczkę. Dla mnie duże rozczarowanie, bo to tylko przeciętniak. Choć nie podrażnił, nie zapchał, nie zrobił mi nic złego, nawet pod oczy mogłam go spokojnie nakładać.

Zużyte czy nie, pozbywam się.

Alterra - Dezodorant w sprayu dla kobiet - Jojoba & szałwia. Działa, odświeża i przedłuża tą świeżość, zapach nie najgorszy. Nie jestem fanką takiej formy, jednak wolę kulkę. Alkohol jest na 1 miejscu w składzie, więc poza jego wonią, przy podrażnionej skórze szybko można przekonać się, jak nieprzyjemnie działa na skórę. Wykończyłam, ale nie kupię ponownie ponownie.

TOP