środa, 3 maja 2017

3 produkty - podkład - Bell, Paese, Vollare

3 produkty, czyli mini recenzje, dziś podkłady z Bell, Paese oraz Vollare.

Kolejna cześć moich zmagań ze znalezieniem podkładu idealnego. Przy mojej skórze mieszanej i wrażliwej nie jest to wcale takie łatwe. Całą 3 mam już dłuższy czas, sprawdzałam je w rożnych kombinacjach, ale główne testy odbyły się z kremem Mincer VitaC Infusion na dzień jako bazą oraz pudrem transparentnym HD z Bell. 


3 produkty, czyli mini recenzje, dziś podkłady z Bell, Paese oraz Vollare.

Bell - Royal Mat - Matująco-kryjący fluid z odżywczym aloesem - Sand 02. Krycie słabe/średnie. Kolor mocno żółty, momentami mam wrażenie, że aż za bardzo jak dla mnie. Odrobinę ciemnieje. Już podczas aplikacji wygląda ciężko, daje się budować krycie, nie zastyga. Bardzo komfortowy dla skóry. Po 3h już się świecę w okolicy nosa, po 6h blask przebija mocne rozświetlacze. Bez poprawek w ciągu dnia podkład z okolicy nosa znika, rozpuszcza się, specjalnie nie odciskałam nadmiaru sebum, żeby choć raz w pełni zobaczyć, co się będzie działo, większość z niego zbiera się przy skrzydełkach nosa. Czoło też się świeci chociaż mniej, za to faktura skóry z każdą godziną jest coraz bardziej podkreślona, czyli rozszerzone pory są mocno podbite. A na brodzie i w okolicy ust po prostu się warzy. A dotknięcie tych okolic kończy się dziurą. Jedyne co się trzyma to boki twarzy. Dawałam mu zbyt wiele szans, ale na mojej skórze po prostu wygląda źle, co więcej podkreśla wszystko i wyciąga to co złe. Niestety moja skóra bez niego wygląda dużo lepiej niż z nim i to od razu po aplikacji.

3 produkty, czyli mini recenzje, dziś podkłady z Bell, Paese oraz Vollare.

3 produkty, czyli mini recenzje, dziś podkłady z Bell, Paese oraz Vollare.

Paese - Lush Satin - Witaminowy podkład rozświetlający - Porcelana 30. Ładnie pachnie, co przy podkładach jest nietypowe, a przy nim za każdym razem jestem zaskoczona. Jednocześnie nie przeszkadza mi to i nie powoduje podrażnień. Krycie słabe/średnie, daje się budować. Ma ładny żółty, ale nie za bardzo żółty kolor. Dobrze się rozprowadza, już przy cienkiej warstwie daje piękny efekt, skóra jest rozjaśniona, ale nie błyszcząca i ujednolicona, taka zdrowa, upiększona. Nie podkreśla tego co nieładne na skórze mam, nie zastyga. Po 3h już okolica nosa świeci się, z kolejnymi mijającymi godzinami ten proces tylko postępuje i dochodzi do tego czoło. Rozpuszcza się na nosie, ale robi to w ładny sposób, bez łat. Nie ciemnieje. Mimo wielkich chęci to nie jest podkład dla mnie, ale skóra normalna i sucha mogłaby być nim zachwycona.

3 produkty, czyli mini recenzje, dziś podkłady z Bell, Paese oraz Vollare.

3 produkty, czyli mini recenzje, dziś podkłady z Bell, Paese oraz Vollare.

3 produkty, czyli mini recenzje, dziś podkłady z Bell, Paese oraz Vollare.

Vollare - Elegance Make-Up Foundation - Podkład kryjący nr 100. SPF 10. Mam go już od dłuższego czasu, dobrany podczas umówionego makijażu w drogerii. Na początku miałam wrażenie, że jest zbyt jasny i za mocno mnie ściąga. Czy to moja skóra się zmieniła, czy też on przeleżał za długo. Na dzień dzisiejszy jest odrobinę jaśniejszy od skóry szyi, kolor jest neutralny, beżowy, ani żółty, ani różowy. Myślałam, że jest brzydki, nie pasuje do mnie, ostatnio obsesyjnie kupuję wszystko co żółte, żeby zniwelować moje zaczerwienienia, ale dobrze się dopasowuje do mojej skóry. Krycie ma dobre średnie, nie zakryje świeżych zmian całkowicie, te wymagają jednak korektora, ale porządne zakrycie wszelkich innych zaczerwienień i nierówności w kolorycie skóry twarzy ogarnia bez problemu. Wystarcza jedna warstwa.  Zastyga, nic się nie rusza, jedynie w zmarszczkach na czole po paru godzinach potrafi się zebrać. Za to nie podkreśla moich rozszerzonych porów, są widoczne, niestety ich nie likwiduje, ale też ich nie podbija, a ich naturalny stan nauczyłam się akceptować. Utrzymuje się dobrze. Oczywiście to nie ideał, po 3h zaczynam się świecić w okolicy nosa, delikatnie, wystarczy odcisnąć trochę i nadal wszystko wygląda dobrze. Po pół dnia podkład nadal jest na nosie, choć odrobinę uszczuplony, za to reszta trzyma się świetnie. Dawno już nie miałam podkładu z którego wyglądu na mojej twarzy tak byłabym zadowolona.

3 produkty, czyli mini recenzje, dziś podkłady z Bell, Paese oraz Vollare.

3 produkty, czyli mini recenzje, dziś podkłady z Bell, Paese oraz Vollare.

3 produkty, czyli mini recenzje, dziś podkłady z Bell, Paese oraz Vollare.

Podsumowując: Podkład z Bell to na mojej skórze porażka, od razu wygląda jak maska, po paru godzinach mój wygląd jest nie do zaakceptowania i w sumie nie do uratowania. Podkład z Paese jest piękny i szczerze go polecam, ale niestety nie dla mnie, za to posiadaczki cery suchej i normalnej powinny się nim zainteresować. O dziwo wygrywa u mnie podkład z Vollare, mimo dziwnego szaro-beżowego koloru i faktu, że ciemnieje. Moja skóra po jego użyciu wygląda zdecydowanie lepiej, nie jest to może ideał, ale od długiego czasu nie byłam bardziej zadowolona z wyglądu swojej tapety, niż przy jego pomocy. 

3 produkty, czyli mini recenzje, dziś podkłady z Bell, Paese oraz Vollare.

3 produkty:

TOP