piątek, 2 czerwca 2017

Zużyte czy nie, pozbywam się #22 2017

Zużyte czy nie, pozbywam się, to klasyczne denko.

Piątek, piąteczek, piątunio ... miał być inny bez denka, mieli być ulubieńcy, ale no cóż zastanawiam się, zapowiada się dłuższy wywód. Więc to na inny dzień zostawię, piątek powinien być lekki :P


Zużyte czy nie, pozbywam się, to klasyczne denko.

Medica - Jantar - Szampon z wyciągiem z bursztynu. Zwykły szampon, nic szczególnego nie robił, nie zauważyłam lepszej kondycji włosów, czy też więcej nowych włosów. Mył całkiem przyzwoicie. Robił siano na moich włoskach, więc bez odżywki ani rusz, ale poza tym nie robił krzywdy mojej skórze głowy. Robił co powinien, ale nie zaskoczył mnie niczym na tyle, żebym chciała do niego wracać. Tylko wcierka Jantar zasługuje na uwagę, serum zupełnie nie.

Zużyte czy nie, pozbywam się, to klasyczne denko.

Zużyte czy nie, pozbywam się, to klasyczne denko.

Mincer - Vita C Infusion - Nawilżająca mikrodermabrazja. Kremowy, przyjemny i bardzo delikatny zapach, nie uczula, nie podrażnia, nie zapycha. Moja skóra czasami prawie go nie czuje, czasami mam wrażenie, że wbijają mi się w twarz drobne igiełki, zwłaszcza jeśli chodzi o najbardziej wrażliwa skórę koło nosa. Masuję nią wilgotną skórę twarzy, zostawiam na chwilę i zmywam. Złuszcza martwy naskórek i pozostawia skórę gładką, choć nie mogę powiedzieć, żeby to był efekt powalający, raczej poprawny. Moja skóra nie jest po jej użyciu przesadnie rozdrażniona, więc spokojnie mogę jej używać kilka razy w tygodniu, przed nałożeniem maseczki. Poprawny produkt, ale nie rozumiem tego całego zamieszania wokół niego. Kolejny produkt z tej serii, który mnie nie powalił na kolana, choć też na szczęście nie zrobił nic złego. Może bardziej wrażliwe i suche skóry będą z niego bardziej zadowolone. Moja wrażliwa, ale też mieszana skóra jednak potrzebuje czegoś więcej. Trafił do 3 produktów z Apis i Vianek, uplasował się w połowie.

Zużyte czy nie, pozbywam się, to klasyczne denko.
Dermo Future Precision - Kuracja uszczelniająca naczynka z witaminą K. Kuracja nie zapchała mi skóry, nie podrażniła skóry, ani oczu, bo pod oczy również ją nakładałam. Ogólnie nie zrobiła mi nic złego. Za to od pierwszej aplikacji momentalnie łagodzi podrażnienia, co więcej długofalowo sprawia, że skóra jest mniej reaktywna. Muszę przyznać, że byłam w szoku, przed kuracją nie mogłam używać płynu micelarnego z BeBeauty, podrażniał mi skórę, pod koniec opakowania kuracji mogłam go spokojnie używać, bez szczególnego dyskomfortu. Więcej o niej w poprzednim wpisie.

Zużyte czy nie, pozbywam się, to klasyczne denko.

EcoSPA - Hydrolat oczarowy. Ostatni z 7 hydrolatów, które kupiłam na początku lutego. Nie mam za bardzo na co narzekać, nawet zapach nie był taki straszny, jak przy poprzednich dwóch. W czasie jego używania prawie nic mi nie wyskakiwało, skóra była lekko napięta, ale w komfortowy sposób. Łagodził ściągnięcie i zaczerwieniania po myciu twarzy, tonizował, skóra fajnie przyjmowała kolejne kroki. Nie zrobił krzywdy moim wrażliwym oczom, ani nie przesuszył mi skóry. Chętnie do niego wrócę.

Zużyte czy nie, pozbywam się, to klasyczne denko.

Bandi - Anti Rouge - Peeling kwasowy na naczynka. Od lat używam produktów tej firmy, mam swoich ulubieńców, koktajlem męczę Was od lat. Ale ostatnio jakoś mniej sięgam po ich nowości, ten cudak dotarł do mnie od Anety W, dziękuję, skóra naczynkowa nas łączy. Jakoś nie byłam przekonana, użyłam kilka razy sporadycznie, trochę mi skórę przesuszył, ale wtedy mocno mieszałam kwasy i skóra trochę się uwrażliwiła, dodatkowo miała nadejść wiosna, postanowiłam odstawić kwasy. Ale skóra z niedoskonałościami zaczęła walczyć ze mną, z nowymi produktami, barkiem kwasów. Więc włączyłam znowu ten peeling, żeby trochę doprowadzić skórę do porządku. Wiosna tej wiosny zwariowała, więc uznałam, że trochę mogę. Jest bardzo delikatny dla skóry, ale działa. Moje niedoskonałości zostały ujarzmione, a skóra oczyszczona. Do końca opakowania nic złego nie zauważyłam, tylko kondycja mojej skóry się poprawiła. Kupię ponownie, na jesień, jako starter przed cięższymi kwasami.

Zużyte czy nie, pozbywam się, to klasyczne denko.

Zużyte czy nie, pozbywam się, to klasyczne denko.

BeBeauty - Sensitive - Łagodzący płyn micelarny 3w1. Piecze, od początku oczy krzyczą, dawałam mu szansę kilka razy i zawsze oczy skóra wokół oczu reagowała w ten sam sposób, ale i skóra twarzy była lekko podrażniona. Na początku to zrzucałam na uwrażliwienie skóry jeszcze po reakcji alergicznej na krem Charlotte Tilbury. Dwa tygodnie później, może jeszcze jednak skóra jest lekko uwrażliwiona, choć nic takiego nie zauważyłam, ale zaczęłam używać serum wzmacniającego rzęsy. 4 tygodnie później już nie mam na co zwalać, skóra jest w dobrej kondycji, a wacik tylko przyłożony do oczu sprawia, że skóra pali. Oczy mi nie łzawią, nie dostaje się do nich produkt. Czytałam już kiedyś, że Sensitive jest bardziej agresywna, niż wersja nawilżająca, ale ... no przecież to niemożliwe, muszę przekonać się na własnej skórze. Ale dla tych mniej wrażliwych, dobrze usuwa makijaż, nie pozostawia lepkiej warstwy, zapach jest słabo wyczuwalny, nie zapycha. Produkowany dla Biedronki, więc tani i łatwo dostępny.

Zużyte czy nie, pozbywam się, to klasyczne denko.

The Body Shop - Peeling do ciała - Shea. Zaskakująca konsystencja, palce wchodzą jak w miękkie masełko, czuć drobinki. Zapach jest delikatny, mało nachalny. Zaraz po nałożeniu miałam wrażenie, że będzie to porządny zdzierak, ale drobinki znikają dosłownie w ciągu 5 sekund i zostaje tylko ułatwiająca poślizg otoczka. Skóra po prysznicu nie jest tłusta, ani lepka, choć ma delikatny film, który znika po wytarciu ręcznikiem. Tak mnie zaskoczył, że napewno kupię ponownie, mimo, że nie jest strasznie wydajny. Za to ta ilość nalepek, które trzeba zerwać, żeby się do składu dorwać jest strasznie irytująca.

Zużyte czy nie, pozbywam się, to klasyczne denko.

Zużyte czy nie, pozbywam się, to klasyczne denko.

BioPha Organic - Dezodorant ałunowy. Wygląda jak zwykła kulka, przyjemnie pachnie, póki co dobrze się wydobywa z opakowania, w sumie nawet bardzo obficie, spory kontrast choćby w porównaniu do kulki z Alterry. Trochę się lepi to mało powiedziane, nie ma co liczyć, że posmarujesz się, ubierzesz i wyjdziesz. Smarowałam się  nim zaraz po wyjściu spod prysznica, a on był nadal wilgotno, lepki jeszcze po godzinie ... nie chodziłam co prawda cały czas z ramionami w górze, żeby się wietrzyły, ale jednak przy różnych czynnościach porannych, miał dostęp powietrza. Masakra jakaś, choć na szczęście nie brudził jakoś potwornie ubrań. Co do działania, to cóż, jesienią i zimą był ok, pierwszych słonecznych wiosennych dni już nie ogarniał. Na szczęście się skończył, bo już nie miałam na niego siły. Teraz w ruch poszedł antyperspirant z Oceanic.

Zużyte czy nie, pozbywam się, to klasyczne denko.

Zużyte czy nie, pozbywam się, to klasyczne denko.

Zużyte czy nie, pozbywam się, to klasyczne denko.

Kiko - Korekcyjny puder spiekany o działaniu utrwalającym. Wybiela i to mocno, ja jestem blada, a mimo to mega mi się odcina. Dodatkowo nabłyszcza, niestety efekt jest podobny jak przy perełkach z Wibo, może nawet mocniejszy. Jeśli chodzi o tuszowanie przebarwień i zaczerwienień to niestety nie działa to tak jak powinno, pokrycie jasnym kolorem rozjaśnia, ale też podbija. Tak więc niestety faktura skóry i różne niedoskonałości są mocniej podkreślone. Wydłużenia trwałości makijażu przy skórze mieszanej też nie ma co oczekiwać, makijaż w okolicy nosa potrzebuje wsparcia w okolicy nosa już po 2h. Na całą twarz zupełnie się nie nadaje, nakładam go dużym pędzlem na kości jarzmowe i to chyba jedyne znośnie miejsce, choć i tu efekt nie powala. Totalne rozczarowanie. Kombinowałam z nim, na różne sposoby, ale nie umiem się z nim polubić. 3 na 4 produkty z Kiko, które kupiłam i mi się totalnie nie sprawdził, bo gąbeczka była za twarda, a tusz suchy. Jeszcze puder mi został, ale chwilowo nie mam weny.

Zużyte czy nie, pozbywam się, to klasyczne denko.

Zużyte czy nie, pozbywam się, to klasyczne denko.

Nacomi - Puder do kąpieli - Pomarańczowy sorbet. Wow, jak on pachnie, obłęd, to naprawdę sorbet pomarańczowy, jakbym dobre lody jadła. Ale ... specjalnie wrzucam Wam zdjęcie, które robiłam na szybko przed kąpielą. Widzicie ile tam produktu jest? Jakaś 1/3 opakowania, oczywiście zamknięte, napompowane robi zupełnie inne wrażenie. Z jednej strony nie trzeba go sypać jakoś strasznie dużo, ale i tak starczył mi na jakieś 3 razy. Skóra była fajnie miękka po kąpieli, zmysły zadowolone, skład niezły, ale chyba wolałabym opakowanie bardziej adekwatnie dobrane do ilości produktu. Nie wiem czy kupię ponownie.

Zużyte czy nie, pozbywam się, to klasyczne denko.

Zużyte czy nie, pozbywam się, to klasyczne denko.

Kobo - Matowy, brązujący puder w kamieniu - 308 Sahara SandMam wrażenie, że mieli go już wszyscy. Miał być chłodny i nie robić krzywdy. Specjalnie wzięłam ten jaśniejszy, żeby nie było, że plam sobie narobię. A ja zazwyczaj jak już robię tapetę to na 5 minut przed wyjściem, nie ma czasu na poprawki. Nie ma opcji, żeby zrobić sobie nim krzywdę, chyba że mocno zbitym pędzlem, można się mazać na szybko. Rzeczywiście powstaje cień, idealne na podbródek i pod kości policzkowe. To był mój pierwszy produkt do konturowania, którego używałam dużo i często, trafił nawet do ulubieńcówPrzy najbliższej okazji kupię jeszcze ciemniejszy.

Zużyte czy nie, pozbywam się, to klasyczne denko.

TOP