piątek, 16 czerwca 2017

Zużyte czy nie, pozbywam się #23 2017

Zużyte czy nie, pozbywam się, to klasyczne denko.

Piątek, piąteczek, piątunio co z tego, że po dniu wolnym i tak doceniam, że już nadszedł. Zwłaszcza, że czwartek wykorzystałam na maksa, odgruzowanie zakamarków mieszkania, do których zbyt długo nie zaglądałam oraz wstępne szykowanie siebie na ślub znajomych w sobotę ... wiecie fotograf będzie, a impreza jest raczej dzienna.


Zużyte czy nie, pozbywam się, to klasyczne denko.

Palmolive - Pianka do mycia rąk. Straciłam już rachubę ile to opakowań zużyłam, a ponieważ chętnych na nią w domu jest więcej, więc i opakowanie zbiorcze idzie w ruch, po raz kolejny.
Zużyte czy nie, pozbywam się, to klasyczne denko.

Orientana - Olejek do ciała - Imbir i trawa cytrynowa. Czy to ze mną jest coś nie tak? Czuję rybę, za każdym razem, jak go używałam. Dolewałam do kąpieli, ryba zagłuszała inne nawet intensywne zapachy soli. Zużyłam, bo fajnie natłuszcza ciało, a nie był mocno tłusty i lepki. Ale zapachu nie mogłam przeżyć, więc szło mi opornie. Najgorsze jest to, że taki zapach miał od początku. Miałyście, on rzeczywiście tak pachnie, czy mam omamy albo jakiś felerny egzemplarz mi się trafił?
Zużyte czy nie, pozbywam się, to klasyczne denko.

Zużyte czy nie, pozbywam się, to klasyczne denko.

The Body Shop - Żel pod prysznic. Całkiem przyjemny, bardzo gęsty, bardzo wydajny, chętnie sięgnę po pełny wymiar, ale raczej w innej wersji zapachowej.

The Body Shop - Masełko do ust. Gdzie to masełko to ja nie wiem. Ale zabytek totalny, z metalową kulką, jako aplikatorem. Było miętowe, teraz już się zepsuło. Jakoś nigdy nie miałam do niego przekonania i mocno przeleżało. Ale przynajmniej wiem, że kiedyś coś od nich miałam, choć wtedy jeszcze firmy nie kojarzyłam. Nawet nie pamiętam od kogo dostałam.

Zużyte czy nie, pozbywam się, to klasyczne denko.

Nature Moi - Szampon i odżywka zwiększające objętość. W zeszłym tygodniu się nad nimi poznęcałam w oddzielnym wpisie  więc teraz krótko, ku przestrodze. Mam wrażliwą i podatną na zapychanie skórę głowy. I ten zestaw skorzystał z okazji i podrażnił mi skórę głowy, jednoczenie zapychając tak konkretnie, że jeszcze mam strupki po rożnych wulkanach, dwa tygodnie po odstawieniu. Ale jak ktoś nie jest wrażliwy, to rzeczywiście włosy były bardziej uniesione, fajnie odświeżone i w przyjemne w dotyku.

Zużyte czy nie, pozbywam się, to klasyczne denko.

Rimmel - Lasting Finish - 002 Light Porcelain - Podkład w pudrze. Używałam jak zwykły puder, zazwyczaj na płynny podkład. Fajny był, na twarz i pod oczy, nie wyglądał ciężko, nie podkreślał niedoskonałości. Był moim pierwszym wyborem w dni kiedy królował korektor na twarzy. Lekko matowił delikatnie wyrównywał kolor skóry, nie bielił, a rozjaśniał. Skóra bardzo ładnie po nim wyglądała. Nie zapychał, nie podrażniał. Jestem bardzo przyjemnie zaskoczona i chętnie do niego wrócę, jak uszczuplę swój zapas. Przy okazji sprawdzę sobie całką serię, bo widzę tu potencjał.

Zużyte czy nie, pozbywam się, to klasyczne denko.

Zużyte czy nie, pozbywam się, to klasyczne denko.

Rituals - Good luck scrub - Peeling cukrowyEtykietka uciekła. Ładny, wyczuwalny, ale nie jakoś mega mocny zapach. Peeling jest mokry jak nadmorski piasek, nie przelewa się przez palce, a jest drobny i ostry. Zawsze jak go używam mam wrażenie, że to peeling solny, a nie cukrowy. Bardzo mocny zdzierak, momentalnie skóra jest wygładzona. Jednak mimo mocnego tarcia nie podrażnia skóry, zaraz po zmyciu okazuje się, że pod spodem jest warstwa olejowa, która oczywiście częściowo zmywa się podczas prysznica, resztę wycieram ręcznikiem bez szczególnego wysiłku, skóra zostaje nawilżona, ale bez dodatkowej przesadnie tłustej warstwy. Delikatny zapach utrzymuje się jeszcze po myciu.

Zużyte czy nie, pozbywam się, to klasyczne denko.

Bionigree - Serum oczyszczające. Odlewkę otrzymałam od Agnieszki z bloga Kosmetyczny Fronesis  dziękuję serdecznie. Od jakiegoś czasu mam wrażenie, że dosłownie wyskakuje z lodówki, wszyscy je mają. Oczywiście chciałam i ja, ale cena i rozmiar promocji trochę mnie przystopowały. Uznałam, że 3 peelingi otwarte mi wystarczą, 4 mimo chciejstwa nie musi być mój od razu. Poczekałam i pierwsza opinia blogerki z której zdaniem się liczę była druzgocąca, a Anula wystrzeliła się z nią idealnie w moment promocji na ten produkt. Ja się wstrzymałam, za to Aga skorzystała z promocji i jej opinia była zgoła odmienna od Anuli. Ja natomiast jestem gdzieś po środku, nie mogę napisać, że nie działa, bo coś tam zrobiło dla mojej przechodzącej kryzys skóry głowy po wielkim zapchaniu. Ale działanie jest tak delikatne i tak mało zauważalne, że nawet rozdrażniona skóra głowy za bardzo go nie odczuwa, a od pierwszego użycia nakładałam wieczorem i zostawiałam na noc, rano zmywałam. Ja mam wrażliwą skórę głowy, ale też potrzebuje porządnego oczyszczania. Więc dla wrażliwców ok oraz dla tych co posiadają zdrową skórę głowy i nie potrzebują mocnego oczyszczania też może się sprawdzić. Ja potrzebuję większej mocy oczyszczania. Nie rozumieniem zamieszania wokół niego, nie widzę uzasadnienia w działaniu dla ceny, nie korci mnie pełnowymiarowy produkt. Wolę czarne mydło, jakiekolwiek, w taki sposób zużyłam 3 różne i będę sięgać po kolejne.

Zużyte czy nie, pozbywam się, to klasyczne denko.

Petal Fresh - Scalp Treatment Conditioner - Tea Tree. Fajny produkt, to już mój kolejny z tej serii. Odżywka pielęgnująca skórę głowy, łatwo dostępna, bo w Rossmannie. Moje włosy nie zyskują na niej jakoś zaskakująco dużo, ale dobrze się rozczesują, nie są napuszone, ani też przylizane, przyjemne w dotyku, więc nie mogę jakoś specjalnie narzekać. Za to nie zapycha skóry głowy, mimo, że wmasowywałam ją po peelingu i zostawiałam na dłuższy czas, robiąc porządki w międzyczasie. Używałam jej 1-2 razy w tygodniu, w zależności od tego ile czasu z rana miałam, bo to dla mnie zabieg na dłuższy rozruch. Czy działa spektakularnie nie, ale kondycja moich włosów zauważalnie się poprawiła ostatnimi czasy. Mimo, że nie używam wcierek, dodatkowych suplementów czy szczególnych zabiegów. Zakładam też, że spory w tym udział ma regularne oczyszczanie skóry głowy. Wydaje mi się, że w duecie z peelingiem, ta odżywka odwala kawał dobrej roboty dla mojej skóry głowy. Kupię ponownie, chyba, że macie jakiś ciekawy zamiennik do polecenia?

Zużyte czy nie, pozbywam się, to klasyczne denko.

Jakie plany macie na ten weekend? A może korzystacie z długiego weekendu?

TOP