poniedziałek, 31 lipca 2017

Ulubieńcy lipca 2017, nie tylko kosmetycznie

Ulubieńcy lipca 2017, nie tylko kosmetycznie.

Koniec kolejnego miesiąca, lipiec był dla mnie długi i męczący, cieszę się, że to już koniec. A jak Wam minął ten miesiąc? Nie mam zbyt wielu ulubieńców, a co więcej siły kosmetyczne i niekosmetyczne zostały wyrównane. 



Ulubieńcy lipca 2017, nie tylko kosmetycznie.

Skin79  - Yum yum cleanser - Natural 98

Muszę przyznać, że fascynacją dziwnymi konsystencjami zaraziła mnie Agnieszka z bloga Kosmetyczny Fronesis. Coraz częściej szukam czegoś, choć trochę innego. W końcu jak osoba utrzymująca, że lubi nowości, może ślepo trzymać się tylko, żeli do mycia twarzy. Czas na delikatne zmiany. Powiedzmy sobie szczerze, ten cudak przyciągał mnie już od dawna, największy szał na azjatycką pielęgnację już powoli przemija, a ja nadal nie spróbowałam jednego z popularniejszych czyścików? Konsystencja jest niezwykła, mus, pianka. Wystarczy odrobina nałożona szpatułką, która została dodana do zestawu, żeby pokryć całą twarz. W trakcie rozprowadzania, wchłania się w skórę. Zmywa się bardzo przyzwoicie, choć jednak trochę wody do tego potrzeba, co jednak oznacza też lepsze oczyszczenie, jednak nie czuje się zmuszona do używania gąbeczki Konjac. Skóra po osuszeniu, jest gładka, dobrze oczyszczona, ale na szczęście nie aż tak mocno, żeby określić ją jako piszczącą, czego się obawiałam.

Ulubieńcy lipca 2017, nie tylko kosmetycznie.

 Bell - Matowy puder brązujący

Pojawił się w małych zakupach, ulubieńcach września 2016 oraz piękna jesienią - makijaż. Ten gagatek tak przypadł mi do gustu, że używam go praktycznie do każdego makijażu. Ostatnio: korektor, puder, brązer i tusz do rzęs wystarczają, żebym uznała, że zrobiłam makijaż. Odstawiłam puder do konturowania. Strasznie mi się jego efekt podoba, delikatny, ciepły, ale nie za ciepły, fajnie podkreśla opaleniznę i wyrównuje różnice, jeśli użyję zbyt jasnego podkładu. Moja twarz, przynajmniej w moim mniemaniu, nabiera zdrowszych kolorów. Lato sprawia, że sięgam po niego jeszcze bardziej nałogowo, co chyba widać. Cena 12,99 zł za 8 gram.


Ulubieńcy lipca 2017, nie tylko kosmetycznie.

Pędzel do pudru

Tak przynajmniej został określony na Aliexpress, pewnie do tego też byłby dobry, jest spory, mięciutki i ogólnie bardzo przyjemny. Ale ja zaczęłam go używać do brązera z Bell. To był strzał w 10, bije na głowę mój pędzel z Hakuro. Jest mniej precyzyjny i bardziej rozproszony, dzięki czemu dużo łatwiej jest nim rozetrzeć brązer i nie narobić sobie plam. Tak więc idealne narzędzie do ocieplania skóry, zwłaszcza dla kogoś takiego jak ja, kto nigdy nie ma czasu rano, kiedy robię makijaż przy sztucznym świetle. 

Film:

Angina oznacza siedzenie w domu, więc mimo, że jest środek lata, miałam okazję nadrobić trochę zaległości filmowych. Niestety większość to była strata czasu, jeśli śledzicie mnie na Facebooku to o tym wiecie. Mężczyzna imieniem Ove, to szwedzka perełka, która robi wrażenie, mimo, że początkowo historia nie robi wrażenia. 

Ulubieńcy lipca 2017, nie tylko kosmetycznie.

Seial:

Zdecydowanie w lipcu królował 2 sezon Lucyfera, codziennie staraliśmy się znaleźć czas na 1-2 odcinki. Czysta przyjemność.


Ulubieńcy lipca 2017, nie tylko kosmetycznie.

Książka:

O dziwo w tym miesiącu było ich kilka, ale jednak Jill Santopolo i jej Światło, które utraciliśmy najbardziej przypadła mi do gustu. Przemyślenie niektórych aspektów swojego związku w kontekście innego, dobrze robi. No i te kilka łez wyciśniętych też podniosło moją jej ocenę.

Link do strony Centrum Praw Kobiet.

Coś ważnego:

Podpisz petycję w sprawie izolacji sprawcy od ofiary! 
TOP