piątek, 12 stycznia 2018

Zużyte czy nie pozbywam się #2 2018

Zużyte czy nie pozbywam się, to klasyczne denko.

Piątek, piąteczek, piątunio ... a nas jakieś badziewie złapało, najpierw młodego od niedzieli kaszel męczy, a dziś mi gardło nie domaga, no więc urlopuje się coby młody się trochę podleczył. A w tym czasie na blogu obsuwa, za obsuwą, no ale jak tak piątek bez zużyć, nawet jeśli dopiero w południe.


Zużyte czy nie pozbywam się, to klasyczne denko.

Aromatella - Kartka Świąteczna z gwiazdką kąpielową

Kartka od Agnieszki z bloga Kosmetyczny Fronesis. Kartka z umilaczem do kąpieli, wylicytowana na szczytny cel, specjalnie z myślą o mnie. Pięknie pachnie i ta dedykacja w środku. Jak tylko trafiła do ulubieńców to ze spokojem sumienia mogłam ją rozerwać, chyba trochę przesadziłam, bo kartka tego nie przetrwała, ale gwiazdka w wodzie wylądowała i umiliła mi jeden wieczór.

Isana - Sól do kąpieli

Wiecie jak jest, kupuję, zużywam, kupuję ponownie. Kocham te sole, w tym konkretnym zapachu najbardziej. Co prawda chwilowo zdradzam je z tym co mi wpadnie w ręce w większej pojemności, ale nadal nie znalazłam lepszej.

Zużyte czy nie pozbywam się, to klasyczne denko.

Marion - Chusteczki odświeżające

Lubię je, zwłaszcza w temacie bloga, jak robię swatche, zdjęcia, czy po prostu bawię się kolorówką, żeby zetrzeć co mam na dłoni, czy przetrzeć blat, fajnie mieć je pod ręką w domu i w torebce.

Zużyte czy nie pozbywam się, to klasyczne denko.

Astor - Mattitude Powder - 002 Porcelain

Z tym super matem kogoś mocno poniosło, daje mat, przez pierwsze 3-4 godziny, a potem moja skóra świeci się zupełnie przeciętnie. Fajna opcja dla bladziochów, ma kolor, daje kolor, a dodatkowo jest on bardzo jasny, za jasny jak dla mnie nawet obecnie, więc raczej nakładałam go tylko na centralną część twarzy. To jaki efekt daje na bokach mojej twarzy byłby zadowalający. Jednak to jak źle wygląda, tam gdzie potrzebuję go najbardziej, to jakaś porażka. Potrafi mi zrobić ciacho na nosie, podkreśla roszerzone pory oraz całą fakturę skóry. Nakładanie go gąbką nie wchodzi w rachubę, bo wyglądam, jakbym dosłownie tynk nałożyła. Delikatnie, dużym pędzlem jeszcze jakoś ujdzie. Ale co go użyję, to makijaż wygląda ciężko i nieświeżo zanim go skończę, mgiełka niestety nie ratuje sytuacji. Nie potrafię się z nim dogadać, dlatego ląduje w denku w takim stanie, mimo że z denkowaniem pudrów problemu nie mam.

Zużyte czy nie pozbywam się, to klasyczne denko.

Zużyte czy nie pozbywam się, to klasyczne denko.

Thai Silk Cocoon - Natural Facail Scrub

Świetny gadżet, nie zastąpi co prawda klasycznego peelingu do twarzy, bo moi ulubieńcy są jednak bardziej skuteczni w złuszczaniu. Ale kokony są wydajne, można ich używać wielokrotnie. Nie robią krzywdy, nawet takiej wrażliwej skórze jak moja. Jest świetną opcją, do oczyszczenia trudno dostępnych lub bardzo delikatnych partii twarzy. Idealny jako peeling ust, nie muszę się z niczym bawić, ani obawiać o to co łykam przy okazji tego zabiegu. Świetny na suche skórki w okolicy oczu, tam gdzie już jednak mamy obawy, żeby nałożyć zwykły peeling, tym bardziej kwas. Nie wiem jak Wam, ale ja miewam czasami niedoskonałości pod łukiem brwiowym, po regulacji brwi. Świetnie oczyszcza okolicę nosa, gdzie moja skóra bardzo potrzebuje wsparcia, ale jednocześnie jest w tej okolicy najbardziej wrażliwa i wielu kosmetyków po prostu w tym miejscu znieść nie mogę. Jak dla mnie to super gadżet do zadań specjalnych, tam gdzie klasyczny peeling z jakiegoś powodu ma problemy. Powstał na ich temat oddzielny wpis.

Zużyte czy nie pozbywam się, to klasyczne denko.

Lovely - Rozświetlacz do twarzy o ciepłym odcieniu - Gold Highlighter

To mój drugi. Kolor jest śliczny złoty, choć dla mnie wygląda prawie, jak kultowy szampański Mary-Lou. W zależności od ilości, rozdarcia, kąta pod którym się patrzy, czyli na twarzy, przy normalnej ilości nakładanego rozświetlacza różnica praktycznie niezauważalna, Lovely jest bardziej żółto-złoty oraz daje większy blask, wolę Lovely. Mary-Lou miałam, ale jej praktycznie nie używałam, zawsze znalazł się inny rozświetlacz, po który chętniej sięgałam, więc szybko przekazałam go dalej. Różnica w cenie regularnej prawie 7 krotna. Dostępność oraz możliwość kupna z dużym rabatem też przemawiają na korzyść Lovely. Lubię go, ale od jakiegoś roku prawie nie sięgam po rozświetlacze, a jeszcze ich trochę mam. Czas się z nimi rozliczyć, rozstać i zostawić jeden.

Zużyte czy nie pozbywam się, to klasyczne denko.

Oillan - Effect - Przeciwzmarszczkowy wygładzający krem na noc

Wieczorem po nałożeniu daje mi komfort, choć po mocniej oczyszczającej maseczce potrzebuje więcej czasu, żeby ukoić rozdrażnioną skórę. Rano skóra ma wyrównany koloryt, jest lekko napięta, ale w dobrym znaczeniu tego słowa, po prostu jędrna i nawilżona. Dla mojej skóry mieszanej to świetny krem na noc przy obecnych warunkach pogodowych za oknem i ogrzewaniu w domu. Więcej o nim w ostatnim wpisie.

Zużyte czy nie pozbywam się, to klasyczne denko.

Oillan - Effect - Przeciwzmarszczkowy krem nawilżająco-wygładzający pod oczy

Nie podrażnia, nie uczula, nie zapycha, nie zauważyłam niczego negatywnego związanego z jego używaniem. Oczy mam wrażliwe i wiele produktów mi szkodzi, nawet jak do okolicy oka się nie zbliżają. Ten krem mogę nakładać tak nieostrożnie i blisko okolicy oka, jak mi się podoba, bo wiem, że nic złego mi się nie stanie. Choć oczywiście do oka go nie wsadzam. Wydajny. Bardzo się z nim polubiłam, ale mama chwyciła resztę, żeby spróbować. Więcej o nim w ostatnim wpisie.

Zużyte czy nie pozbywam się, to klasyczne denko.

Odlewki od Ani z bloga Co kręci Anulę:

Biolove - Pianka peelingująco-myjąca

Ciekawy, przyjemny zapach, cudowna dosyć zbita piankowo-musowa konsystencja z drobinkami. Muszę ją kupić, choćby tylko dla tej konsystencji. Poza tym fajny produkt do mycia podczas kąpieli, bo przy okazji zaliczamy delikatny peeling. Ale uwaga to nie jest zwykły peeling, więc wiele z Was może się nim zawieść, to nie jest zdzierak, a raczej opcja na co dzień. 

Santaverde - Rich cream

Używałam, zużyłam i sama nie wiem, niby fajny, ale jakiegoś efektu wow w sumie nie zauważyłam. 

So Bio - Oczyszczająca woda micelarna

Ślicznie pachnie, tylko dla tego zapachu mogłabym do niej wrócić. Nie uczula, nie podrażnia, nie zapycha, dobrze oczyszcza. Mam ochotę na więcej, od pierwszego użycia.

Zużyte czy nie pozbywam się, to klasyczne denko.

Fancl - Facial Washing Powder

Próbkę dostałam przy okazji zamawiania japońskiego kremu pod oczy, o którym niedługo więcej. Biały proszek, który wysypałam na wilgotną dłoń, zrobiła się pasta, którą wmasowałam w twarz i zmyłam. Ciekawy produkt do oczyszczania, ale trochę za dużo dla mnie z nim zabawy jeśli mogę użyć żelu. Poza tym intensywnie oczyszcza, a ja nie jestem fanką piszczącej skóry, po której skóra natychmiast domaga się toniku.

Zużyte czy nie pozbywam się, to klasyczne denko.

Schwarzkopf - Caviar + Hair Renew - Odżywka do włosów

Przeciętniak, nie zrobiła mi nic złego, ale szczególnego efektu wow też nie zauważyłam. Im mocniej oczyszczającego szamponu używałam, tym słabiej wypadała. Nie warta powrotu, czy zapamiętania.

Zużyte czy nie pozbywam się, to klasyczne denko.

Zużyte czy nie pozbywam się, to klasyczne denko.

Nivea - Dry Oil

Mega ciekawa formuła z którą nigdy się nie spotkałam. Nie jestem olejkowa, a suchy olejek to dla mnie przedziwne odkrycie. Nie lepi mi się do ubrania, daje uczucie nawilżenia, jest lekki, praktycznie nie wyczuwalny na skórze, a po 12h pod prysznicem czuć, że wieczorem go nakładałam. Jednak nie sprawił, żebym miała ochotę regularnie używać mazideł do ciała, więc idzie dalej, tam gdzie zostanie doceniony bardziej. Posmarowałam nią syna 2 razy i w tym czasie pojawiła się wysypka na skórze, nie mam pewności czy olejek był tego powodem, bo u siebie nie zauważyłam takiej reakcji, ale z oczywistego powodu, nie posmarowałam go nim ponownie.

Zużyte czy nie pozbywam się, to klasyczne denko.




Nie wiem, czy już widziałyście, ale udało się uzbierać na leczenie Sławka. Dziękuję Wszystkim, które wzięły udział. Macie wielkie serducha. Jednak leczenie to jedno, ale jeszcze potrzeba pieniędzy na pokrycie kosztu pobytu w Monachium Ani i Sławka. Mam nadzieję, że i tym razem damy radę ich wspomóc. W końcu to nasza kochana Ania z bloga Wszystko Smaczne.
TOP