środa, 13 czerwca 2018

Vollare Cosmetics - Baza pod makijaż matująco-wygładzająca

6 tygodni, 6 baz pod makijaż, czyli testy nowości Vollare Cosmetics, dziś na tapecie wrażenia z używania bazy matująco-wygładzającej.

Nie lubię baz i praktycznie ich nie używam, a mimo to ciągnie mnie do nich. Po jakąkolwiek sięgam, zawsze jestem niezadowolona. Od dawna planuję zrobić porządek w tych które mam, ale wcześniej porządne testy, kto wie, może w końcu się z nimi polubię. Na początek coś z paczuszki nowości. Sięgacie po bazy? Jakie lubicie najbardziej?

6 tygodni, 6 baz pod makijaż, czyli testy nowości Vollare Cosmetics, dziś na tapecie wrażenia z używania bazy matująco-wygładzającej.

Obietnice ze strony producenta:

Baza pod makijaż matująco-wygładzającaz proteinami jedwabiu i witaminą E Vollaré Cosmetics gwarantuje perfekcyjny makijaż bez efektu błyszczenia. Zawarte w produkcie składniki wygładzają skórę, natychmiastowo spłycając drobne zmarszczki. Witamina E, zwana witaminą młodości zapobiega przedwczesnemu starzeniu się skóry. Twarz staje się widocznie odmłodzona i promienna. Lekka, silikonowa formuła nie zapycha porów. 

Skład (INCI): 

Cyclopentasiloxane, Isododecane, Dimethicone, Crosspolymer, Tocopheryl Acetate, Ethyl Ester of Hydrolyzed Silk, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin.

Cena 13,99 zł za 30 ml.

6 tygodni, 6 baz pod makijaż, czyli testy nowości Vollare Cosmetics, dziś na tapecie wrażenia z używania bazy matująco-wygładzającej.

Moje wrażenia:

Połączona z kremem Oillan, podkładem Soraya i pudrem Rimmel Insta Fix&Matte:

Bardzo ładnie się rozprowadził. Skóra była odczuwalnie wygładzona, ale nie powiedziałabym, że zauważalnie. Nie wpłynął na nakładanie produktu, jakbym nic pod spód nie nałożyła. Miałam więcej czasu, więc przez godzinę, od nałożenia podkładu, nie pudrowałam twarzy, fajnie to wyglądało, nic się nie działo, nic się nie zbierało. Ale przed wyjściem przypudrowałam twarz, w końcu cera mieszana i podkład nie zastygający nie dadzą się tak łatwo oszukać. Dzień był upalny, godzinka w aucie, zakupy, obiad, ciut rozrywki miałam. Niby ze mnie nie leciało, ale czułam nad górną wargą, że skóra jednak się poci. Jednak dopiero po 10 godzinach od nałożenia miałam okazję przyjrzeć się temu co mam na twarzy. Podkład ciut się zebrał przy skrzydełkach nosa, ciut uciekł w okolicy nosa. Jednak nie świeciłam się tak jak zwykle po tylu godzinach, bardziej określiłabym to co widziałam, na połączenie zmęczenia, delikatnego świecenia/satyny. Całkiem znośnie. Jednak przy ustach znalazłam 2 małych nieprzyjaciół. Po demakijażu już śladu po nich nie było, a tym bardziej dnia następnego.

Połączony z kremem Oillan, podkładem Eveline Liquid Control HD i pudrem Rimmel Insta Fix&Matte: 

Podczas nakładania podkład lekko się smużył w miejscach, gdzie nałożyłam bazę, ale dało się to opanować. Pory może nie były przesadnie podkreślone, ale też nie były ukryte, po prostu widoczne. Dzień niby nie był przesadnie intensywny, sobota, wypad na zakupy, ciuchowe, kosmetyczne, prezentowe i spożywka, plac zabaw, jedzenie na mieście, słońce dające się we znaki przez szybę samochodu, sprzątanie. Około 6 godzin noszenia. Nie powinno być źle, a podkład w strefie T dosyć mocno się wyświecał, a w okolicy nosa wręcz zjechał. Widać było spod niego bazę, ześliznął się z niej. Ale dodatkowych niedoskonałości brak.

Połączona z podkładem Soraya i pudrem Lily Lolo Flawless Matte, bez kremu:

Tego dnia zależało mi na dobrym wyglądzie, urodziny teścia, sporo gości, więc zmieniłam puder Rimmel, który wygląda na mojej skórze strasznie ciężko. Podkład znam i lubię, przez kilka godzin nie powinno być problemu. Niedziela bardzo upalna była, sporo zamieszania, dużo jedzenia, ale też bez przesadnego wysiłku, dłuższa jazda samochodem, w którym padła klima. Około 7h noszenia, z czego już po 3, musiałam się odcisnąć, bo dosyć intensywnie się świeciłam. Przed zmyciem skóra była już mocno świetlista, zmęczona i w okolicy nosa już niewiele podkładu było. Jednak gdybym znowu odcisnęła nadmiar, mogłabym jeszcze trochę w nim pochodzić. Brak nowych nieprzyjaciół. 

Połączona z podkładem Eveline Liquid Control HD i pudrem Rimmel Insta Fix&Matte, bez kremu: 

Jako, że poprzednim razem, podkład smużył mi się na bazie, tym razem rozprowadziłam go palcami, a nie gąbeczką, dzięki czemu zużyłam 1/3 podkładu, efekt był ładny i jakby bardziej matowy. Podkład na bazie lekko mi się ślizgał w okolicy nosa i tylko ten obszar mocniej przypudrowałam, resztę twarzy dosłownie omiatając. Jak to w poniedziałek, dużo pośpiechu z rana, spore tempo w pracy, jednak praca biurowa to nie ten sam rodzaj aktywności, co weekend w domu. A dodatkowo dzień był ciut chłodniejszy i zdecydowanie bardziej wietrzny, niż w ostatnim czasie. Jednak mimo tego, po 5 godzinach, skóra wymagała odciśnięcia, choć muszę przyznać, że po tym skóra dobrze wyglądała. Po kolejnych 3 godzinach, podkładu wokół nosa już nie było, co nieco zebrało się tylko przy skrzydełkach. Nowych nieprzyjaciół brak.

Połączona z kremem BB z Lily Lolo i pudrem Lily Lolo Flawless Matte, bez kremu:

Podczas aplikacji krem BB ślizgał się na bazie, ale dało się to opanować. Puder stęplowałam pędzlem i pod koniec omiotłam twarz z nadmiaru, czyli całkiem normalnie, ale zauważyłam, że przy omiataniu na nosie uciekło mi trochę matu, który powinien tam być. Dziwne, jeszcze tak mi się nie zdarzyło. Ogólnie skóra była zaskakująco świetlista, jeszcze zanim wyszłam z domu, czyli w pół godziny od skończenia nakładania. Wtorek był raczej chłodnym i wietrznym dniem w Gdyni, a mimo tego po 4h w pracy świeciłam się bardzo, bardzo mocno. Zwłaszcza w okolicy nosa, ale i w całej strefie T. Odciśnięcie pomogło, makijaż wyglądał znośnie. Jednak z każdą kolejną godziną skóra wyglądała coraz gorzej, a w okolicy nosa wszystko zjechało. Po 10 godzinach od nałożenia, makijaż nadawał się tylko do zmycia.

6 tygodni, 6 baz pod makijaż, czyli testy nowości Vollare Cosmetics, dziś na tapecie wrażenia z używania bazy matująco-wygładzającej.

Podsumowując:

Nie zapycha, czego obawiałam się najbardziej, zwłaszcza, przy wysokich temperaturach i intensywnym dniu. Nie uczula, nie podrażnia. Niestety mat jest u mnie, co najwyżej minimalnie przedłużony, a i to zależy od kombinacji produktów. Wygładzenie, jest odczuwalne, ale niestety na mojej skórze niewidoczne. Im dłużej jest na twarzy, tym bardziej promienna się ona staje, choć nie wiem, czy to akurat jest zasługa bazy. Baza nie zaszkodziła mi, ale nie dała tego czego od niej oczekiwałam, czyli przedłużenia matu i wygładzenia. Pada ofiarą porządków.


Od zawsze narzekam, że bazy nie są dla mnie, że nie potrafię znaleźć bazy dla siebie 😅 Nawet jak mam to nie używam 😹 A jak użyję to raz i zapominam o ich istnieniu 😝 Miałam tańsze, miałam droższe, ale jakoś cud działania nie widziałam 🤔 Już od dawna planowałam zabrać się za porządne testy 😋 6 baz w 6 tygodni 🧐 Co myślicie? Tydzień na bazę wystarczy mi, żeby wyrobić sobie o niej zdanie? Choć w sumie 4-6 dni, żeby jeszcze dać skórze odsapnąć 🤪 1-2 kremy, 1-2 podkłady, solo i może minerały? 🤔Przesadzam? 🧐🤓 Znacie te bazy? #vollarecosmetics @vollare.cosmetics #bazapodmakijaż #baza #beztłuszczowabazamatująca #bazarozświetlająca #bazamatującowygładzająca #bazanawilżająca #bazakorygującazaczerwienienia #bazawypełniającazmarszczki #nowości #nowościkosmetyczne
Post udostępniony przez Mama z różową torebką (@mamazrozowatorebka)
TOP