piątek, 22 czerwca 2018

Zużyte czy nie, pozbywam się #25 2018

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Piątek, piąteczek, piątunio ... oj to był długi tydzień, już dawno tak na jego koniec nie czekałam. Ale nie ma tego złego, sporo już załatwione, jeszcze ze 2 podobne i chyba w końcu będę mogła osapnąć domowej papierologii i zacząć się cieszyć okresem wakacyjnym, choć bez urlopu i tylko po pracy.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

EcoSPA - Żel/sok z aloesu

To rzeczywiście bardziej woda/sok niż żel, szkoda, bo jednak łatwiej nakłada się w formie żelowej. Nie byłabym sobą, gdybym przestrzegała zaleceń, jak tylko zamówienie dotarło, wyjęłam sok, żeby wetrzeć go sobie w skórę głowy i wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że kropla ściekła mi na twarz, przez policzek. Niby nic szczególnego, ale momentalnie zaczęło mnie piec, zrobiło się czerwone, pręga, która spuchła jak od uderzenia. Skórę mam wrażliwą, ale żeby aż tak. Skóra głowy nie zareagowała w taki sposób, za to już twarz przy linii włosów się zaczerwieniła. Dziwne, przecież często używałam produktów z aloesem, co prawda nigdy czystego soku z aloesu, ale jednak. Poza tym często czytam, że dziewczyny właśnie czystego używają. No cóż ja nie mogę, po tym zdarzeniu na twarz już go nie próbowałam nakładać, a i na skórę głowy łączę go z hydrolatem i olejkiem, w tej kombinacji fantastycznie łagodzi podrażnioną skórę głowy. Nie zużyłam całego w terminie przydatności.


Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Nivea - Mousse - Lekki mus do pielęgnacji ciała


Fajna pianka, przyjemny, delikatny zapach. Dobrze daje się ją rozprowadzić, szybko się wchłania, bez pozostawiania szczególnej tłustości, delikatnie nawilża. Byłoby całkiem znośnie, gdyby nie to, że nieprzyjemnie szczypie nałożony po goleniu. A to niestety jedyny moment, kiedy sięgam po smarowidła do ciała.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

CD - Happy deo - Dezodorant

Przyjemny zapach, bezproblemowy. Przez sporą część roku radził sobie świetnie i gdyby nie ostatnie wyższe temperatury, nie miałabym na co marudzić. Niestety, jak tylko zrobiło się cieplej, okazało się, że nie robi nic. To nie jest antyperspirant, więc nie liczę na to, że pocić się nie będę. Ale już po chwili jego zapach zanika, a ja zdecydowanie za szybko zaczynam czuć to czego bym nie chciała. I niestety nie mówię nawet o połowie dnia, która i tak jest zdecydowanie niewystarczająca, a raczej o jakichś 2-3 godzinach. Biorąc pod uwagę, że nie mam tendencji wystawiać się na pełne słońce, a w najgorętszych godzinach zazwyczaj jestem w pracy, to nagle wypada w moich oczach jeszcze słabiej.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Tołpa - Specialist - Krem pod oczy - Jędrna skóra 40+


Nie zapycha, nie podrażnia, nie uczula, nic złego mi nie robi, a potrafię go nawalić dużo i zaraz pod oko. Na noc jest dla mnie za słaby, ale ciągle nie znalazłam takiego o którym mogłabym inaczej napisać. Świetny krem na dzień do którego mam ochotę wrócić, ale na razie mam zapas, a Tołpa ma ogromną gamę kremów pod oczy, które mam ochotę spróbować. Moja skóra jest ekstremalnie wymagająca pod oczami, nawet moja mama 50+ takiej nie ma, więc jeśli nie uważasz, że u Ciebie jest jeszcze gorzej, to polecam, bo to dobry krem. Jeśli macie ochotę, to pisałam o nim ciut więcej w 3 produktach z Martina Gebhardt i Noble Health.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Vollare Cosmetics - Baza pod makijaż matująco-wygładzająca

Nie zapycha, czego obawiałam się najbardziej, zwłaszcza, przy wysokich temperaturach i intensywnym dniu. Nie uczula, nie podrażnia. Niestety mat jest u mnie, co najwyżej minimalnie przedłużony, a i to zależy od kombinacji produktów. Wygładzenie, jest odczuwalne, ale niestety na mojej skórze niewidoczne. Im dłużej jest na twarzy, tym bardziej promienna się ona staje, choć nie wiem, czy to akurat jest zasługa bazy. Baza nie zaszkodziła mi, ale nie dała tego czego od niej oczekiwałam, czyli przedłużenia matu i wygładzenia. Pada ofiarą porządków. Jeśli macie ochotę to pisałam o niej więcej

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Elpha Pharm - Dr. Sante - Coconut Hair - Szampon

Dostałam go na ostatnim Maybe Beauty. Trochę musiał poczekać, ale korciło mnie do niego niesamowicie. Zwłaszcza, że z aloesową odżywką Dr. Sante polubiłam się od pierwszego użycia. Szampon jej poprawny, myje, nie puszy włosów, mogłabym przeżyć bez odżywki, ale jakoś tak po 2 tygodniach regularnego używania, skóra głowy zaczęła mnie swędzieć i niestety nie było to spowodowane jakimiś zmianami w pielęgnacji, tylko on wszedł jako ostatni do pielęgnacji. Nie wykończony, leci do mojej mamy, która tak wrażliwej skóry głowy, jak ja nie ma.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Nacomi - Odżywka do włosów z olejem migdałowym

Dziwny produkt, wchłania się momentalnie i po paru minutach pod prysznicem, podczas spłukiwania, włosy robią wrażenie, jakbym nic na nie nie nałożyła. Na każdym kroku włosy robią wrażenie, jakbym nic nie nałożyła. Jedynie czasami, jak nałożę jej za dużo to włosy są obciążone. Wtedy mam pewność, że o niej nie zapomniałam. Innego działania, mimo zużycia całego opakowania nie zauważyłam. Czyli zachowuje się tak samo jak brat z olejem awokado i keratyną.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Senelle - Inspired by Spring - Delikatny żel do mycia twarzy

Lekki, wodnisty żel, który u mnie nie wypada super wydajnie, bo zazwyczaj wyciskam 2 pompki, żeby pokryć nim twarz. Pieni się raczej słabo, ale jednocześnie zupełnie znośnie. Czuć, że skóra jest oczyszczona zadowalająco. Weźcie jednak pod uwagę, że nie stosowałam go jako jedynego produktu podczas demakijażu. Zawsze na pierwszy ogień idzie płyn micelarny, a dopiero potem żel. Mam wrażenie, że samodzielnie z makijażem całej twarzy sobie nie poradzi, ale tak jak pisałam, nie oczekuję tego od niego. Ściągnięcie jest prawie nie odczuwalne, gdyby nie nawyk, pewnie nie musiałabym od razu spryskiwać twarzy tonikiem. Nie robi mi nic złego, nie uczula, nie podrażnia. Moje wrażliwe oczy nie protestują. Lubię po niego sięgać, choć jednocześnie nie ma w nim nic szczególnego. Poprawne czyścidło do twarzy z lepszym składem. Szkoda, że już mi się skończył. Już o nim więcej pisałam i jeszcze 2 gagatkach Senelle.


Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Marion - Japoński rytuał - Tonik, esencja nawilżająca


To już moje kolejne opakowanie. Pięknie pachnie, nie dusi mnie mimo, że sporo go rozpylam. Atomizer jest świetny, rozpyla fajną mgiełkę. Nie uczula moich wrażliwych oczu, nie podrażnia, nie zapycha. Zawsze mam zapas toników, ale od kiedy tego spróbowałam, nie sięgałam po inny do wykończenia opakowania, więc tym bardziej ucieszyłam się, że wrócił do mnie ponownie. Łagodzi rozdrażnienie mojej skóry w odczuwalny sposób, może nie idealnie i nie całkowicie, ale tak działającego toniku jeszcze nie znalazłam. Ten zdecydowanie łapie się do moich ulubionych toników. Już o nim i jeszcze kilku gagatkach z tej serii pisałam.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Organic Shop - Oczyszczający scrub do twarzy - Wiśnia Imbirowa

Zapach ma specyficzny, bo niby słodki i wiśniowy, a jednocześnie coś w nim jest dziwnego. Łagodne, delikatne, różowe mleczko z niewielką ilością drobinek. Przyjemnie się rozprowadza, wręcz wchłania podczas masażu. Daje się łatwo zmyć. Skóra po nim jest lekko ściągnięta, delikatnie gładsza. Działanie nie jest szczególnie spektakularne, nie robi krzywdy mojej wrażliwej skórze twarz, nie zauważyłam, żeby robił cokolwiek złego. Spokojnie można używać go co 2 dzień, a nawet codziennie używany, pewnie wielkiej krzywdy nie zrobi. Ja go używałam, jako dodatkowy peeling w środku tygodnia. Bo w weekend stawiam jednak na porządne oczyszczanie, jakie daje mi maska Rapan. Już o nim i jego rodzeństwie pisałam.
TOP