piątek, 6 lipca 2018

Zużyte czy nie, pozbywam się #27 2018

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Piątek, piąteczek, piątunio ... razem z końcem czerwca miałam trochę odsapnąć, a tu nadal ciągle latam i coś załatwiam. Choć muszę przyznać, że Netflix na kilka dni mnie usadził, a raczej sprawił, że ogarniam więcej stacjonarnie. Jednak pogoda wróciła, cały weekend ma być delikatnie powyżej 20, więc już kombinuję, jakby tu do domu praktycznie nie wracać. A co u Was? Urlopujecie się?


Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Bioxsine - Dermagen serum

Urodzinowy prezent od Ani z Aneczka blog. Na razie jeszcze nie chcę zdradzać rezultatów, pewnie poświęcę im oddzielny wpis, tym bardziej, że do końca kuracji jeszcze trochę mi zostało. Nie znęcają się nad moją wrażliwą skórą głowy. A i rąk nie pocięłam przy odłamywaniu główki, bo robię to przez ręcznik. A co ciekawe na razie widziałam tylko pozytywne komentarze na temat tej kuracji.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Benton - Snail Bee - High Content Essence

Nie robi nic, nic złego, nic dobrego, jakbym nie nałożyła nic.

Clochee - Rejuvenating-Regenerating Night Cream

Przyjemnie się rozprowadza, ale podobnie jak wiele kremów naturalnych, lekko zastyga na skórze i czuć, że tam siedzi, co mnie mega irytuje, jak sobie o nim co jakiś czas przypominam. Nie robi nic złego, ale nie zauważyłam też nic dobrego.

Vianek - Łagodzący krem do twarzy na noc

Przyjemny, ale jak na krem łagodzący to zaskakująco dużo czasu potrzebuje, żeby uspokoić moją skórę, która i tak nie jest ostatnio szczególnie reaktywna. Nie zachwyciło mnie to jedno podejście do niego.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Maski w tabletce z Aliexpress

Jeśli widziałyście mój wpis o ulubionym sposobie na maski w proszku to pewnie nie zdziwił Was ten widok. Znowu zużywam ich dużo, dużo więcej niż do tej pory wykorzystując je do masek tonikowych. Póki co to moja nowa miłość i wygląda na to, że będę ich nadużywać.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Maski Yunifang

Jeśli do mnie trochę zaglądacie to pewnie już je kojarzycie. Używam ich od kilku lat, wiele z nich się u mnie przewinęło. Mimo, że używałam wiele, różnych masek w płacie, to jakoś te zawsze zaliczały się do najlepszych. Jednak ostatnio nie zachwycają mnie już tak mocno, ale nadal są jednymi z najlepszych, jakich używałam. Wiele z nich puściłam w świat i tylko jedną reakcję negatywną na ich temat usłyszałam. Będę do nich wracać, ale chwilowo pokochałam w końcu glinki.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Rival de Loop - Maseczka pod oczy

Chwyciłam ją w akcie desperacji, kiedy to moja biedna skóra pod oczami była mega przesuszona przez krem Lancome. Kto by się spodziewał, że się z nią tak polubię. Co prawda może nastraszyć, bo skóra przez chwilę od nałożenia mrowi i rozgrzewa się, ale to szybko moja i nie pozostawia widocznych, czy odczuwalnych skutków jej używania. Jedna z 4 małych saszetek starcza na pokrycie skóry pod oczami grubą warstwą, nawet jak na moje standardy można sobie ją podzielić na 2 razy lub po jakimś czasie dołożyć dodatkową warstwę. A działa jak dobry krem odżywczy. Planuję kupić ponownie, choć wolałabym gdyby można było ją dorwać w tubce.

Yunifang - Maseczka pod oczy

Bardzo je lubię. Nie robią nic złego, moje wrażliwe oczy nie protestują. Za to skóra pod oczami wciąga wszystko. Zawsze chodzę z nimi co najmniej 30 minut, więc to raczej opcja na weekend, bo byłoby mi ich szkoda, żeby wyrzucić je jeszcze mocno nasączone. Za każdym razem skóra po nich jest chłodna, mega nawilżona i to taki poziom, który odczuwam cały dzień. Spa dla mojej wymagającej skóry pod oczami.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Chic Chiq - la Noce

Zdecydowanie najmniej lubiana przeze mnie ich maska. Jednak i na nią w końcu znalazłam sposób, czyli maski w tabletce. Powinna być dla mnie najlepsza, a tym czasem, od zapachu po działanie, nic mi tu nie gra do końca.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Biały Jeleń - Żel do mycia twarzy dla mężczyzn

Strasznie długo u nas był. Niby nie jest zły, ale mąż ostatnio raczej po peelingujące sięga chętniej. Więc, żeby się nad nim nie znęcać więcej, zużyłam go do mycia pędzli i gąbek, spisał się świetnie. Raczej do niego nie wrócimy, choć nic złego o nim napisać nie mogę, poza tym, że są lepsze, dla posiadacza skóry normalnej i nie wymagającej.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Corine de Farme - Oczyszczający płyn micelarny

Podchodziłam do niego jak do jeża. A tymczasem taki dozownik mi się podoba, niby nic, a jednak życie ułatwia, choć w pewnym momencie ciut butelkę wgięłam, jak widać odgiąć się dała. Zapach ma przyjemny, świeży. Nie uczula, nie podrażnia, nie zapycha, ani oczy, ani skóra twarzy nie protestują. Twarz oczyszcza bez problemu, bez dyskomfortu, przyjemnie ją odświeżając. Jednak z niewodoodpornym tuszem do rzęs ma problem. Niby domywa, a potem i tak panda się pojawia, niewielka, bo niewielka, ale jednak. Gdyby nie to, spokojnie mogłabym uznać, poszukiwania micela za zakończone, bo naprawdę do niczego innego przyczepić się nie mogę. Mimo, wszystko polubiłam się z nim na tyle, że planuję do niego wracać. Więcej pisałam o nim w 3 produktach z Oillan i Viankem.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Vollare Cosmetics - Beztłuszczowa baza matująca

Przezroczysty żel, którego już podczas wmasowywania w skórę nie czuć, bardzo lekki i przyjemny. W przeciwieństwie do brata matująco-wygładzającego, ani razu nie pokłócił się z tym co na niego nakładałam, co już było plusem, bo nie irytował mnie z rana. Jednak poza jednym dniem, nie miałam podstaw, żeby podejrzewać, że działa. Niestety mojej skóry mieszanej w stronę tłustej, nie udało mu się okiełznać. Szukam dalej. Jeśli macie ochotę to pisałam o niej więcej.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Palmolive - Magic Softness - Pianka do mycia rąk


Kupuję i zużywam, zresztą wszyscy domownicy chętnie po nią sięgają, kupuję ponownie. Obecnie jest to jeden z obowiązkowych zakupów w Rossmannie, póki co nie widzę, żeby coś w tym temacie miało się zmienić. Ostatnio mam wrażenie, że nawet umilacze kąpieli tak często, jak ona nie pojawiają się w denkach.
TOP