piątek, 12 października 2018

Zużyte czy nie, pozbywam się #41 2018

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Piątek, piąteczek, piątunio ... co za piękna jesień, pogoda w Gdyni rozpieszcza. Przez cały tydzień po pracy i przedszkolu, całe popołudnia spędzamy na dworze, bez czapki, bez kurtki, bajka, oby tak było jak najdłużej.


Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Maski Levitasion - Herboflore


Wszystkie kojarzą mi się z jajeczną maską Too cool for school. Są bardzo do siebie podobne, co nie jest niezwykłe, bo ja zazwyczaj nie widzę większej różnicy między maskami w płacie tej samej firmy, a raczej dopiero między firmami. Nawilżają, ujędrniają, jednak efekt nie jest jakiś spektakularny, raczej poprawny. Niestety straszą mnie zapychaniem, mimo, że nie stosowałam ich codziennie, a wręcz specjalnie robiłam sobie od nich przerwy. Raczej nie skuszę się na nie ponownie.


Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Oillan - Effect - Przeciwzmarszczkowy nawilżający krem na dzień

Przyjemny, gęsty biały krem. Zapach delikatny, neutralny, ale z przyjemny. Dobrze się rozprowadza, szybko wchłania, zostawia świetliste wykończenie, minimalnie się lepi, ale jak nie dotykam twarzy, nie czuję go na skórze. Nie zapycha, nie podrażnia, nie uczula. Natychmiastowe uczucie nawilżenia i odświeżenia. Potrzebuje trochę więcej czasu, żeby poradzić sobie z rozdrażnioną skórą. Nie gryzie się z kolorówką, jakiej używałam, oczywiście poza kremem koloryzującym, ale to dla mojej skóry mieszanej po prostu za wiele dobrego na raz. Dopiero po 12 godzinach od nałożenia, czuję potrzebę dodatkowego nawilżenia. Jest bardzo wydajny, mimo, że często po niego sięgałam, miałam go strasznie długo, ponad 9 miesięcy. Na chwilę obecną mam wiele kremów na dzień, ale do niego bym wróciła.


Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Oillan - Effect - Nawilżający żel do mycia twarzy

Przyjemnie gęsty, lekko różowy, żel z brokatowymi drobinkami. Dobrze się rozprowadza i pieni, nie potrzeba go za wiele, więc jest wydajny. Zapach ma neutralny. Nie zapycha, nie podrażnia, nie robi nic złego. Po zmyciu i osuszeniu twarzy, skóra jest oczyszczona i odświeżona, nie rozdrażniona, a pory są zauważalnie mniejsze. Odrobinę ściąga, ale moja skóra nie krzyczy o tonik, więc spokojnie mogę ten efekt zaakceptować, zwłaszcza, że standardowo sięgam po tonik od razu po umyciu twarzy. Przyzwoity produkt, który starczył mi na wieki, bo od wielu miesięcy stał u mnie pod prysznicem, więc używałam go co najmniej, co dziennie rano ... od grudnia.


Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Pervoe Reshenie - Receptury Babci Agafii - Organiczna maska do twarzy 50+ "Aktywne Odmłodzenie"

Gęsty, biały krem, który na szczęście nie robi mi nic złego, a nie koniecznie dobrze kojarzą mi się maski Babuszki Agafii. Działanie nie jest spektakularne, ale całkiem przyjemnie nawilża i odżywia, jak przyzwoity, treściwy krem na noc. Szczególnie wydajna nie jest, bo zużyłam ją w 5 podejściach. Jeśli na nią trafię, być może znowu się na nią skuszę.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Bioamare - Olej z nasion bawełny

To nie jest częste, żebym w ulubieńcach pokazywała olej. Najczęściej mnie nie zachwycają, nie robią nic lub niewiele, a samo natłuszczenie zaletą dla mnie nie jest. O ile moja skóra twarzy jest mieszana w stronę tłustej w strefie T i po prostu nie docenia olei, o tyle pod oczami mam pustynię. I tak właśnie ostatnio zaczęłam go używać. Co prawda na dłuższą metę, samodzielnie tu nie podoła, bo skóra odwodniona dodatkowe potrzeby ma, ale ... nie uczula, nie podrażnia moich wrażliwych oczu, nie zapycha, nie odczuwam najmniejszego dyskomfortu. A skoro mogę go używać i czytać, a jednocześnie nie bać się, że gdzieś mnie zapcha to już tylko mogę się cieszyć i doceniać działanie. A co właściwie robi? Skóra pod oczami jest odżywiona, ujędrniona, bardziej napięta, zmarszczki są mniej widoczne, miękka, gładka ... wygląda na młodszą, zdrowszą, jakbym się wyspała. Używam go przez cały sierpień, ale już po kilku dniach było widać różnicę. Obecnie w dużym stopniu zrezygnowałam z 3 otwartych kremów pod oczy, ten olejek jest lepszy, niż one. A dodatkowo mieszam go z żelem aloesowym i takie połączenie nakładam na skórę głowy. Brak przesuszeń, brak podrażnień, włosy i skóra głowy są w lepszej kondycji. Co prawda taką kurację stosuję od tygodnia dopiero, ale już widzę, że mi służy. Olej mi niesamowicie służy, już się kończy, kupię ponownie i to nie jak już inne wykorzystam, tylko od razu, muszę go mieć pod ręką.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Alterra - Szampon chroniący kolor włosów - Kwiat lotosu & oliwka bio

Lubię te szampony, nie robią krzywdy mojej wrażliwej skórze głowy. Chyba wszystkie przerobiłam i nigdy nie widziałam szczególnej różnicy w działaniu. Myją, nie robią przesadnego siana, a po myciu i tak odżywki używam, więc reszta nie ma dla mnie większego wrażenia. Co do ochrony koloru to nigdy takiego działania przy szamponie nie zaobserwowałam. Jak dla mnie to zupełnie dobry, niedrogi i łatwo dostępny szampon.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Nacomi - Bubble Bath Powder - Puder do kąpieli - Summer in Greece

Miałam go w innych wersjach. Niestety ten zapach najmniej mi odpowiada z dostępnych wersji, zakładam, że fanki bardziej męskich zapachów będą zadowolone. Mimo, że opakowanie jest duże, to nie ma go tam za wiele. Starczył mi na 2 razy i to nie była szczególna rozrzutność. Skóra po nim jest miękka, gładka i bardzo komfortowa. Fajny umilacz kąpieli.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Naturativ - Wodna mgiełka do twarzy i ciała - Kwiat pomarańczy

Co tu dużo pisać, kupiłam ją przez Anię z bloga Co kręci Anulę. Nie uczula, nie podrażnia, ani skóry, ani moich wrażliwych oczu, nie zapycha. Spokojnie można ufać producentowi, w temacie mgiełki, jest idealna, drobniutka, od pierwszego do ostatniego pryśnięcia. Wszyscy producenci powinni mieć ją na biurku i używać, za każdym razem, jak ich podkusi, nazwać swój produkt z atomizerem mordercą, mgiełką. Co do zapachu to jest specyficzny, ale na szczęście delikatny, jednak to chyba nigdy nie będzie moja ulubiona nuta zapachowa. Odświeża, tonizuje, radzi sobie ze sporą częścią moich podrażnień. Skóra podczas jego używania była w lepszej kondycji. Ma tylko jedną wadę, strasznie szybko się kończy, czyżbym jej nadużywała? Będę do niej wracać, ale póki co czeka na mnie, jej różana siostra.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Makeup Revolution London - Beauty Legacy by Maxineczka

To nie jest zła paleta, ale drażni mnie tym, że nie mogę w łatwy sposób wykorzystać wszystkich cieni. Pure Glow to totalna porażka, która się u mnie pokazuje, a jak już to zaróżawia mi podkład. Love's Hue to śliczny ciepły cień, ale jak dla mnie jest za ciemny i za mocno napigmentowany, jak na róż. The Grand Tan cudowny kolor do ocieplania i w sumie częściowo modelowania twarzy, bo jest gdzieś pomiędzy, ale weź go nabierz dużym puchatym pędzlem, nie zahaczając o intensywny róż. A ja zawsze maluję się rano, co oznacza, że się spieszę. Canvas zawsze się przyda. Ash bardzo fajny, a jeszcze jak dodam Brick, który jest moim faworytem, to już jestem w pełni zadowolona z załamania. Liczyłam na Crystal i Copper, ale mało co pojawia się na moich powiekach, a jak już to mocno drobinkowo. Petal jest cudowny. Orchid nie jest tym co bym chciała, nie zachowuje się tak jakbym tego oczekiwała, drażni mnie. Smoke to idealny ciemny brąz np. do przyciemnienia linii rzęs. Night użyłam tylko raz, ale jest dla mnie zbędny, przy tak świetnym ciemno brązowym cieniu. Nie jest źle, ale zawsze muszę sięgnąć po coś jeszcze, choćby inną błyskotkę, żeby być zadowoloną z makijażu. A jak muszę sięgać po inną paletkę, to równie dobrze mogę się na coś innego przerzucić. Nie jest tak zła, żeby ją wyrzucać, więc znajdę jej nowy dom.
TOP