piątek, 11 stycznia 2019

Zużyte czy nie, pozbywam się #2 2019

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Piątek, piąteczek, piątunio ... szybko mi ten tydzień minął. Coś ten rok zaczął mi się od przeglądów lekarskich i chyba to pociągnę, coby mieć ich z głowy znowu na jakiś czas. W ostatnią sobotę odhaczyliśmy pierwsze kino z młodym i chyba znowu do niego podejdziemy, tym bardziej, że za miesiąc idziemy wszyscy do teatru. U Was styczeń też taki bardziej organizacyjny, czy go sobie bardziej odpuszczacie po świątecznym szaleństwie?

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Liqpharm - LIQ CC Serum Light 15% Vitamin C BOOST

Miałam już wersję bogatą, która była ok. Ta mi nie robi krzywdy, skóra rano miała ładnie wyrównany koloryt. W szufladzie mam już pełne opakowanie, które w najbliższym czasie powinnam zacząć.

Liqpharm - LIQ CG Serum Night Glycolic PEEL

Po nałożeniu skóra z każdą minutą była coraz bardziej rozdrażniona. Byłam zmuszona nałożyć krem, ale nic więcej niepokojącego się nie działo. A rano skóra była gładsza. Ma potencjał. Kolejny ich produkt, który muszę mieć.

Oceanic - Lift 4 skin - Serum na wielkie wyjście

Wodnista konsystencja, szkoda, że aż tak bardzo, choć szybko się wchłania, wygładzając skórę, co prawda nic szczególnego w sensie pozytywnym czy negatywnym nie zauważyłam. Ale chwilowy ładny wygląd skóry odczuwalny.

Sesderma - C-Vit Liposomal serum

Przyjemnie pachnie, komfortowy, łatwo daje się rozprowadzić. Nie potrzebowałam na nie nakładać kremu. Rano skóra była w idealnej kondycji, nic nie potrzebowała, nic się z nią nie działo. Mam na nie ochotę.

Willow Organics - Cactus Smoothie - Serum rewitalizujące

Fajnie pachnie, dobrze się rozprowadza. Nie jest ciężkie, ani przesadnie tłuste. Chciałam je sprawdzić pod makijaż, ale szkoda mi było, więc 3 razy wylądowało na twarzy na noc, samodzielnie, z kremem na i z kwasem pod. Nie zapycha, nie podrażnia, nie uczula. Mega je chciałam, już jest dostępne, więc już pierwszego dnia je zamówiłam. Jest u mnie, ale jeszcze musi poczekać.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Buna - Regenerująca sól do kąpieli

Bardzo przyjemna, niedroga sól do kąpieli. Fajny zapach, barwi wodę, bez farfocli, odprężą, choć nie zauważyłam regeneracji, cokolwiek miałaby oznaczać. Chętnie sięgnę po nią ponownie, ale też z przyjemnością sprawdzę inne wersje.

DM - Sau Bar - Badeperlen


Dostałam je od Kaśki z bloga Sklerotyczka, a raczej mój syn dostał. Dobrze i szybko się rozpuszczają, są intensywnie niebieskie i mocno barwią wodę, na szczęście nie brudzą wanny. Zapach też był przyjemny. Nie przesuszyły i nie podrażniły skóry. Gdyby były łatwiej dostępne, pewnie bym je kupiła ponownie. 

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Alterra - Szampon nawilżający

Lubię te szampony. Właśnie używam kolejnego, jedne z łagodniejszych szamponów jakich używałam, choć teraz już wiem, że są jeszcze łagodniejsze. Tanie, łatwo dostępne, robią co mają robić, czyli dobrze myją skórę głowy i włosy, do tego ładnie, delikatnie pachną, fajnie się pienią, nie robią nic złego. Nie zauważyłam szczególnego nawilżenia, ale ja tego od szamponu nie oczekuję.  Zużyłam wiele, kupię ponownie.


Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Ingrid Cosmetics - Maskara - Pump It Up Suprime Waterproof

Świetna silikonowa szczoteczka. Mimo, że jest spora, spokojnie mogę się nią umalować, bez przesadnego ubrudzenia powieki, co jak na mnie to już dużo. Ładnie chwyta rzęsy od nasady. Nie uczula, nie podrażnia, nie osypuje się. Rzęsy są po niej rozdzielone i ładnie podkreślone. Efekt jest naturalny, póki co nie zauważyłam, żeby formuła się zmieniła, grudek brak. Utrzymuje naturalny i wzmocniony zalotką skręt rzęs. Już przy jednej warstwie rzęsy są ładnie podkreślone, przy 2 widoczne, ale nie jest to efekt, z którego miłośniczki wielkich rzęs byłyby zadowolone, choć nie wykluczam, że można go odpowiednio dobudować. Ja w tuszach szukam podkreślenia i rozdzielenia, on mi to daje. Jak na moje wymagania, nie mam mu nic do zarzucenia. Jednak jeśli szukacie tuszu wodoodpornego, to nie jest on najlepszym wyborem, bo przy płynie micelarnym schodzi szybko, łatwo, bez przesadnego pocierania, nie muszę używać płynu 2 fazowego. Więc mam ogromne wątpliwości, czy ten tusz rzeczywiście jest wodoodporny. Ale ja takich nie używam, więc dla mnie to, że łatwo go usunąć płynem micelarnym Mixa, jest dla mnie na plus, bo zmniejsza szansę na podrażnienie oczu i ogranicza znęcanie się nad moją delikatną skórą w tej okolicy. Lubię go.


Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Isana - Bio - Płatki kosmetyczne

Kupiłam, bo Agnieszka z bloga Kosmetyczny Fronesis mega je zachwala. Pierwsze kilka opakowań mnie nie powaliło na kolana, nie wiedziałam skąd te zachwyty, ale ostatnio zaczynam zauważać różnicę ... na plus dla nich. Gdyby tylko można było kupić większe.


Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Holika Holika - Honey Sleeping Pack - Canola - Całonocna miodowa maseczka do twarzy

Żółtawy, galaretkowy żel, o nieszczególnie zachwycającym zapachu. Działanie niezależnie od ilości jest żadne. Co najwyżej mogę napisać, że trochę nawilża i chłodzi. Nie łagodzi, a wręcz zdarza jej się rozdrażnić mi skórę, nie odżywia. W sumie razem ze zwiększeniem ilości, wzrasta tylko jej lepkość, ale lepka powłoczka zostaje zawsze. Kleję się do poduszki. Najlepiej spisywała się w połączeniu z olejem. Bubel, którego zużywałam długo, za długo i przez różne pory roku, więc miał okazję się wykazać.

Madara - Peel - Aktywna rozjaśniająco peelingująca maseczka AHA

Bałam się jej, bo to podobno mocne produkty, na które trzeba uważać i warto trzymać się zaleceń producenta. Z ich maseczką Detox, nie polubiłam się. Delikatnie zastyga, zapach nie zachwyca. Łatwo daje się zmyć za pomocą gąbeczki. Ta na szczęście nic złego mi nie robiła, nawet kilka razy ją przetrzymałam, potem tylko na granicy wokół oczu, czułam rozdrażnienie. Jednak dużo dobrego też nie robi. Skóra nie jest po niej jakoś szczególnie gładka, jest gładsza, delikatnie oczyszczona, pory są mniej widoczne, może jest bardziej świetlista, ale też bez przesady. Ostatnio mniej niedoskonałości mi się pojawia, ale wątpię, żeby to była jej zasługa, bo tak regularnie jej nie używałam, choć mogła moją skórę wspomagać. Taka sobie jest.

Perfecta - Stop Naczynkom + Kojenie - Glinkowy enzymatyczny peeling + maska

Przyjemny różowawy krem. Zapach nie jest szczególnie nachalny, choć czuję tam różę. Bezproblemowa podczas rozprowadzania. Zaraz po aplikacji, czuję delikatne szczypanie, za każdym razem gdzie indziej, choć oczywiście najczęściej w centralnej części twarzy, gdzie moja skóra jest najwrażliwsza, więc pewnie po prostu zależy to od małych uszkodzeń skóry. Na szczęście to uczucie szybko mija. Spokojnie mogę z nią siedzieć 30 minut, choć oczywiście zastyga odczuwalnie, nadal będąc komfortową. Zmywam ją za każdym razem gąbeczką, nie dlatego, że jest jakoś szczególnie uciążliwa pod tym względem, a po prostu dlatego, że tak lubię i tak mi pasuje, robię tak przy większości masek. Po zmyciu skóra jest gładsza, delikatnie oczyszczona. Skóra nie jest ściągnięta, pory są tak samo widoczne jak zawsze, ale nie jest rozdrażniona, czy zaczerwieniona. Za to jest odświeżona, ukojona, a koloryt jest wyrównany. Może efekty nie są spektakularne, ale polubiłam ją na tyle, że chętnie po nią sięgałam.

Vianek - Łagodząca maseczka do twarzy do cery podrażnionej z glinką białą i olejem kokosowym 

Moje pierwsze z nią spotkanie nie przebiegło pomyślnie. Nie pytajcie więc, czemu znowu trafiła w moje ręce. Tym razem spisała się zacnie. Może nie był to efekt wow, ale nie mam jej za bardzo nic do zarzucenia, poza tym, że moja skóra nie była jakoś szczególnie podrażniona, jak jej używałam, więc nie potrzebowała łagodzenia.


Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Bandi - Krem kolagenowy

Już go kiedyś miałam i wtedy nie zrobił na mnie większego wrażenia, ale młodsza skóra była mniej wymagająca. No i po prostu nie miała problemów z gęstością, jędrnością i elastycznością, bo to jednak raczej nie są problemy 20-latki. Za to w miarę upływu czasu, problem zaczyna być zauważalny. I nagle daje uczucie odświeżenia, nawilża i to momentalnie i odczuwalnie, koi, odżywia, ujędrnia. Różnica jest odczuwalna i zauważalna, zwłaszcza na początku stosowania, bo im bliżej końca opakowania, tym jego działanie mniej zwracało uwagę. Ale widocznie skóra dostała już wszystko czego było jej trzeba i różnica nie była tak mocno zauważalna. Jednak ciągle skóra była w dobrej, nawet bardzo dobrej kondycji, mimo wielu eksperymentów. Muszę przyznać, że gdybym nie miała zapasu, który chcę zmniejszyć to bym zamówiła kolejne opakowanie. Jeszcze do niego wrócę.
TOP