środa, 12 lipca 2017

Jill Santopolo - Światło, które utraciliśmy

Światło, które utraciliśmy autorstwa Jill Santopolo.

Książkę otrzymałam całkiem niedawno od Wydawnictwa Otwarte. Przeczytałam komunikat na ich InstaStory, wysłałam e-mail z danymi, 2 dni później książka była u mnie. 


Książka napisana jest niezwykle lekko, praktycznie sama się czytała, nie wymagała szczególnego skupienia. Angina  nie sprzyja skupieniu, ale też wyjątkowo miałam więcej czasu i możliwości, żeby posiedzieć w łóżku. Już nie pamiętam tych czasów, kiedy kończyłam książkę w 2 dni. Ta mnie wciągnęła.

Na początku uznałam, że to zwykła nudna obyczajówka. Wyidealizowane życie bogatych ludzi, pięknych i po najlepszych uczelniach, przed którymi życie stoi otworem, nudna bajka. A w tym wielka miłość, przekraczająca wszelkie granice, przez trochę ponad rok, bo wygrały ambicje zawodowe. 

Nowy mężczyzna, jak z bajki, ale kto sprosta pierwszej miłości podrasowanej marzeniami? Nawet ideał nie podoła.  W końcu ten poprzedni zrobiłby wszystko lepiej. Zaręczyny w Paryżu, ślub, dzieci, zdrada. Która mierziła mnie już od pierwszej wzmianki o niej. Kocham obu, ale inaczej, kocham dzieci one są najważniejsze...

Aż sam koniec zmienił wszystko, cała dynamikę książki. Ostatnie strony wytłumaczyły, czemu została tak, a nie inaczej napisana, czemu to wszystko miało służyć. Ta książka mnie zmiażdżyła, na chwilę. Już dawno nie miałam takich grochów łez na twarzy. Nie spodziewałam się, takiego zakończenia. Ale dobrze zrobiła mi taka odmiana. 

Polecam, na lato, na teraz, ogólnie, tym bardziej, że w zeszłym tygodniu miała premierę. Więc już sporo recenzji krąży w sieci, ale ja zapraszam do Sklerotyczki, jej recenzja jest inna ... zupełnie inna, ale wydźwięk podobnie pozytywny.

Moja ocena 8/10

Światło, które utraciliśmy autorstwa Jill Santopolo.
TOP