piątek, 4 sierpnia 2017

Zużyte czy nie, pozbywam się #29 2017

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Piątek, piąteczek, piątunio ... cała Gdynia poblokowana przez triathlon. Nie lubię ... wyjść można co najwyżej pod blok, jak ruszysz się dalej to nie wiadomo jak i kiedy wrócisz. Wpadki komunikacyjne przerobiłam wystarczająco boleśnie rok i 2 lata temu, żeby tym razem zrobić większe zakupy już w czwartek, a na weekend odwołać wszelkie spotkania towarzyskie, po co człowiek ma się stresować, że dojechać na czas nie może. 


Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Kaufland - Peel-off maske

Mega zachwalana przez Dominikę z bloga Czerwona filiżanka i od niej też otrzymana. Mega intensywnie pachnie alkoholem, który ulatniając się trochę podrażnia mi oczy, ale to mija momentalnie. Za to jest to najlepsza formuła maski typu peel-off jaką miałam. Schodzi bez problemów, nie trzeba się martwić fragmentami, gdzie została za cienko nałożona. A skóra po niej jest gładka i komfortowa, nie podrażniona. Jestem nią bardzo pozytywnie zaskoczona, ale nie wiem czy jeszcze do niej wrócę.

Holika Holika - Aloe Juicy Mask Sheet - Maseczka z ekstraktem z aloesu

oraz

L'biotica - Maska dotleniająca + CO2

Całkiem fajne maski w płacie, niewiele można im zarzucić, zwłaszcza jeśli oczekujecie odświeżenia i nawilżenia po jednorazowej aplikacji. Spokojnie mogłabym wrócić do wszystkich. Choć nie mogę powiedzieć, żeby któraś z nich wybiła się jakoś niesamowicie na tle wszystkich innych, których do tej pory używałam. Poprawnie, jak dla mnie, czyli w sumie bardzo dobrze, biorąc pod uwagę jak łatwo rozzłościć moją skórę. Więcej o nich w 3 produktach z maseczką z Tony Moly, której opakowanie mi wsiąkło.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Isana - Sól do kąpieli

Uwielbiam je ogólnie, ta wersja zapachowa jest bardzo przyjemna, ale kocham pomarańczową, której zapas znowu uzupełniłam.

Tetesept - Relaxation

Świetna sól do kąpieli, przywieziona z wakacji przez Agnieszkę z bloga Kosmetyczny Fronesis. Muszę przyznać, że dawno już nie miałam takiej soli, która rzeczywiście mnie zrelaksuje. Intensywny ziołowy zapach, czuć było suszem, ale farfocli pozbywać się z wanny nie musiałam. Skóra była po niej miękka i gładka, a mięśnie rozluźnione. Jeśli będę miała okazję to naciągnie Agę na sprowadzenie kontenera. Chyba, że dacie mi cynk, gdzie ona jest w Polsce dostępna?

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

BeBeauty - Nawilżający płyn micelarny

oraz

Dermo Future - Płyn do demakijażu z micelami witamin

Dermo Future odpada całkowicie, bo krzywdzi mi oczy. BeBeauty wyłapuje gorsze momenty mojej skóry i wtedy się nie lubimy, niska ceny tego nie rekompensuje. Wykończyłam, ale nie mam już na nie ochoty, są lepsze, więc po co akceptować w najlepszym wypadku przeciętność. Jeśli macie ochotę na więcej to pisałam o nich szerzej w 3 produktach z Uriage.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Pędzel do kremu BB z AliExpress 

Miałam go długo, ale praktycznie nie używałam. Kupiłam z ciekawości, bo kremu BB zawsze nakładałam palcami, po co do tego specjalny pędzel. Ale nie polubiłam się z nim stosując zgodnie z przeznaczeniem. Palce i gąbeczka jednak ciągle wygrywają. Ostatnio zaczęłam mu dawać szansę przy minerałach, to też nie był dobry pomysł. Więc nie płakałam zbytnio jak się rozpadł.

Gąbeczka Konjac

Uwielbiam je, tak ogólnie, nie widzę różnicy miedzy rożnymi wersjami. Zawsze muszę mieć jakaś pod ręka, do mycia twarzy, do zmywania maseczek ... uniwersalna, ale jednak warto je regularnie wymieniać,  żeby nie dohodować się gości, na gąbeczce i na twarzy. 

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Mieszadełko - Olej kokosowy

Dostałam go w zestawie DIY od Anety W. miał mnie zachęcić do tworzenia własnych podstawowych kosmetyków. Coś tam zrobiłam, ale ponieważ moja skóra średnio lubi olej kokosowy, jakoś nie mogłam się zmotywować do jego użycia, zwłaszcza, że termin niedawno mknął. Wyjęłam z szuflady z mocnym postanowieniem poprawy. Na szczęście wrzuciłam do miski, żeby pozbierać produkty z których coś sklecę. Oczywiście wyszło tak, że tego dnia nie miałam czasu, następnego zaglądam, a tam olej wypłynął ... upał był, ale to chyba jednak lekka przesada, w końcu to wszystko w chłodnej łazience stało. 

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Yope - Naturalny żel pod prysznic - Geranium

Całkiem przyjemny naturalny zapach, typowy dla nich gesty żel. Ani razu nie użyłam go pod prysznicem. Żeli mam masę, a mydełko do mycia rąk mi się skończyło, więc tak właśnie go zużyłam i narzekać nie mogę. Choć nie wiem czy ktoś kto nie jest fanem ich produktów, też je doceni. Raz nawet umyłam nim twarz i byłam przyjemnie zaskoczona, nie ściąga, a skóra była dobrze oczyszczona. Przy kolejnych wersjach sprawdzę ten wątek dogłębniej. Mam jeszcze 2 żele, więc jest szansa, że użyję ich w końcu zgodnie z przeznaczeniem. 

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Alterra - Hydro krem na noc

Całkiem przyjemny krem, tani, łatwo dostępny, nie robi krzywdy. Latem nawet daje radę, niestety moja skóra już jest na etapie, że potrzebuje więcej, ale ktoś młodszy mógłby być zadowolony. Na 3 latku spisywał się świetnie.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Clinique - All about eyes - Rich

Moje kolejne podejście do tej firmy, w końcu bogata wersja kremu pod oczy nie może być zła, prawda? Może, rozgrzewał mi skórę pod oczami, chwilę po nałożeniu. Niby w większości się wchłaniał, nie migrował i nie robił krzywdy moim wrażliwym oczom, ale ... nie widziałam po jego użyciu korzyści dla tej problematycznej dla mnie okolicy, poza natłuszczenie. Co gorsza miałam wrażenie, że krem na dzień pod oczy z Biodermy czy La Roche-Posay działają lepiej i to one utrzymują całe nawilżenie tej okolicy, a to nie tak powinno wyglądać. Pozbywam się po połowie opakowania, nie mam cierpliwości do niego, a do tego mam wrażenie, że moja skóra pod oczami jest coraz bardziej przesuszona. Totalne rozczarowanie. 

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

L'oreal - Maska czysta glinka - Wygładzająca

Całkiem przyjemny produkt, który spełnia swoje podstawowe założenie, wygładza. Skóra po niej jest aksamitna, bez wysiłku, bo mimo drobinek, wystarczy ją nałożyć i zmyć, bez pocierania, żeby uzyskać efekt. Przyzwoicie oczyszcza, choć nie idealnie. Zasycha, choć długo i znośnie. Dobrze się zmywa, to nie jest typowa glinka. Niestety nie jest to opcja dla skóry wrażliwej, moja odczuwała dyskomfort, po prostu mnie piekło w centralnej części twarzy, gdzie moja skóra jest najwrażliwsza. Może nie było to jakoś bardzo niekomfortowe, bo dałam radę to znieść, ale odczuwalne, co jednoczenie sprawia, że nie wrócę do niej ponownie. Tak samo jak do czarnej wersji, po której pojawiły mi się suche skórki, których nie mam.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Przyjemnego weekendu życzę :D

Poprzednie:

TOP